Scenka "z życia rekrutera": jeden z kandydatów podaje aż siedem numerów telefonów do klientów, których - jak informuje - pozyskał dla firmy, w której ostatnio pracował.
W aplikacji o pracę pisze, że to jego najlepsi klienci i że utrzymuje z nimi bardzo dobre relacje.
Rekruterka podnosi słuchawkę i... jej zdziwienie rośnie z każdym kolejnym telefonem do osób wskazanych przez kandydata. Wszystkie, jedna za drugą informują, że niestety nie mogą pomóc, bo w ogóle nie pamiętają osoby, o którą pyta rekruterka. Natalia Tomasiewicz, ekspert ds. rekrutacji Work Express, agencji pracy tymczasowej, która wypracowała sobie autorskie sposoby dotarcia do pracowników, wspomina też jeszcze jeden podobny przypadek.
Kandydat zaczął rozmowę o ostatniej pracy od narzekania na swoją dyrektorkę. Twierdził, że - choć dobrze zarabia i lubi swoją pracę - bardzo chce ją zmienić, bo nie może się dogadać z tą przełożoną.
Pani Natalia postanowiła zadzwonić do współpracowników kandydata. - Pierwsza wiadomość, jaką od nich uzyskiwałam brzmiała: - Wojtek to bardzo fajny chłopak, szkoda, że został trzy tygodnie temu zwolniony - opowiada Natalia Tomasiewicz. - Niestety referencje czasem pokazują nam, jak bardzo nieszczerzy potrafią być kandydaci - dodaje.
Dodatek do sprawdzenia
Referencje, to dodatek do dokumentów aplikacyjnych, do którego często i chętnie zaglądają tak rekruterzy, jak też potencjalni pracodawcy. Z racji tego, że nie wszystkie da się zweryfikować - sprawdzane są zazwyczaj referencje tych kandydatów, którymi pracodawca jest najbardziej zainteresowany oraz takich, co do których nie jest do końca przekonany.
Na przykład kiedy kandydat ma o pół roku mniejsze doświadczenie zawodowe niż to, jakiego oczekuje klient. - W takiej sytuacji, kiedy widzimy, że osoba ta ma predyspozycje i uważamy, że sprawdzi się na danym stanowisku, weryfikujemy skrupulatnie jej referencje. Mogą one wtedy przechylić szalę na korzyść lub niekorzyść kandydata - mówi Artur Ragan, ekspert Work Express.
Eksperci do spraw rekrutacji radzą, by w CV nie umieszczać całych referencji. Najlepiej w jednym akapicie wpisać, że są one dostępne na życzenie, ewentualnie, że referencji może udzielić telefonicznie dana osoba (podajemy jej imię, nazwisko i stanowisko, które pełni) z danej firmy (podajemy nazwę firmy).
Częstą praktyką jest przesyłanie razem z CV pisemnych referencji od poprzednich pracodawców, w osobnych plikach. Takie referencje są oczywiście "laurkami". - Zapoznajemy się z nimi, jednak zawsze, oczywiście uprzedzając o tym kandydata, telefonujemy do "autorów" takich referencji - mówi Natalia Tomasiewicz.
Zresztą zweryfikowane powinny być zarówno bardzo pozytywne, jak i obiektywne referencje. Przed sprawdzeniem referencji rekruter powinien zresztą poinformować kandydata, że osoba wskazana w aplikacji może spodziewać się telefonu.
Dlatego ważne jest, by także kandydat uprzedził, że umieszcza tę osobę w akapicie "referencje" i zapytać, czy w razie potrzeby będzie mu ona w stanie udzielić referencji.
Laurki do weryfikacji
Natalia Tomasiewicz przyznaje, że nie spotkała się z sytuacją, w której referencje przesyłane przez kandydatów ośmieszałyby bądź dyskredytowały ich. Natomiast normą jest, że referencje pisemne, wystawiane przez pracodawców, są laurką dla kandydata, nierzadko napisaną przez niego samego.
- Dlatego też uważam, że jedynym wiarygodnym sposobem sprawdzenia referencji kandydata jest rozmowa z jego byłym pracodawcą, najczęściej bezpośrednim przełożonym - mówi Natalia Tomasiewicz.



~ZMUCzllXZhMFByFUCk
aenzidm ale ale, zeby nie bylo za dobrze to
jesli moge to sie odrobinke przyczepie co do
kos...
~Marika
osoby ubiegającej się o pracę są po prostu z
kosmosu. Mam nadzieję, że ja sobie jakoś bez
większ...
~Marek Jezabek
Dobry kandydat poprowadzi sam firmę, a zły
doprowadzi do upadku.
Tylko taki kandydat mógl zdążyć...
~...
A jak przyjdzie co do czego to i tak zatrudnią
"osobę z polecenia", która nie spełnia nawet
połow...
dodaj komentarz »wszystkie wątki »