Śmiało można powiedzieć, że Romek większość życia spędził w radiowym studiu. Już od najmłodszych lat przyglądał się pracy radiowca w rozgłośni Radia Kraków, gdzie pracował jego tato.
- Podobały mi się tam zwłaszcza te wszystkie gałeczki, lampki - wspomina, śmiejąc się. - Wtedy jeszcze dźwięk montowano na taśmę, przecinano nożyczkami i sklejano plastrem. To właśnie wtedy poczuł, że tworzenie audycji jest tym, co chce robić w przyszłości. I to - niedalekiej!
Pierwsze audycje swojego autorstwa 7-letni Romek zaczął wygłaszać we własnej domowej rozgłośni Tatoromomama. - Gadałem sobie do kubka po jogurcie nabitego na patyk. Mówiłem "Tu radio Tatoromomama, wybiła godzina taka i taka", a potem leciała muzyczka - opowiada z dumą.
Jego pierwszymi słuchaczami byli rodzice, ale nierzadko słychać go było w całym bloku.
Cel - Pal!
W radiowym światku Romek siedzi więc już 16. rok. Pracował już w różnych rozgłośniach radiowych. Rozpoczynał od drobnych materiałów reporterskich. Po pewnym czasie zaczęły się pojawiać pierwsze dziennikarskie sukcesy (m.in. w 1996 r. zdobył I nagrodę w konkursie na Reportaż Prasowy i Radiowy "Szukamy mistrzów reportażu" - 12-letni Romek pokonał wtedy nawet licealistów).
Doświadczenia w pracy w radiu internetowym zdobywał m.in. w radiu Net. Jako reporter musiał nadawać ze swojego domu. - Rachunki za Internet były straszne - wspomina.
To właśnie wtedy Romek postawił sobie cel: w przyszłości założy swoje własne profesjonalne radio.
Na jego realizację nie trzeba było długo czekać: - Zebrałem grupę znajomych, wymyśliliśmy całkiem przypadkową nazwę - i tak w listopadzie 2002 r. powstało internetowe Radio Bez Kitu (RBK), którego podstawowym zadaniem było promowanie kultury alternatywnej i niezależnych artystów.
A jakie są kryteria wyboru? - Profil muzyczny rozgłośni był dla mnie oczywisty - stwierdza Romek.
- Po prostu: gram to, co mnie samemu się podoba.
Pomysł okazał się tak dobry, a entuzjazm Romka tak zaraźliwy, że sposób wprowadzenia zamiaru w życie nie grał roli. Przyszli redaktorzy wynajęli pomieszczenie w jednym z krakowskich biurowców, założyli telefon i Internet, a salę wyciszyli m.in. opakowaniami od jajek. - Romek miał swój cel i dążył do niego wszystkimi możliwymi sposobami - mówi Ania Ziemba pracująca w rozgłośni Bez Kitu. - I to w nim podziwiam najbardziej.
Radio u szczytu
Początki, mimo że zabawne, do najłatwiejszych nie należały. - Kiedy jeszcze nie mieliśmy sponsora, było ciężko, bo sprzęt był w kiepskim stanie, a ludzie pracowali za darmo - wspomina Romek.
- Nie zabrzmi to optymistycznie, ale pierwsze zyski zacząłem czerpać po ponad 4 latach pracy non-profit.




Wasze komentarze
dodaj komentarz