Przejdź do głównej części strony

INTERIA.PL - Portal internetowyStudent
enhanced by Google

Nawigacja

Serwisy skojarzone

Górne menu

Wirtualne zarabianie

20-letni Mariusz Cybulski przed monitorem komputera spędza kilka godzin dziennie. Pewnie byłby uznany za zwyczajnego obiboka, gdyby nie to, że zarabia przy tym... kilka, a nawet kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie! Jak to robi? Wystarczy, że jest mistrzem świata w Counter-Strike'u.

Counter-Strike'iem, czyli najpopularniejszą komputerową "strzelanką" na świecie, Mariusz fascynował się "od zawsze". Pierwszy raz zetknął się z tą grą, gdy miał 15 lat. Zaraził się w kafejce internetowej: - Potem od razu chciałem rywalizować z najlepszymi - wspomina dziś.

Z Mariusza - Lord

- Wszystko na poważnie zaczęło się w 2004 roku, gdy zacząłem grać z Kubenem [Jakubem Gurczyńskim - przyp. red.] - opowiada mistrz. Mariusz nie znał go wtedy osobiście. Poznali się przez Internet. Wspólnie trenowali. Później jednak ich drogi się rozeszły. W tym samym czasie "w dołku" znalazła się jedna z najlepszych polskich drużyn w Counter-Strike'u - Team Pentagram G-Shock (obecna nazwa: PGS Gaming). Ze względu na ciągłe kłótnie dawnych członków zespołu, włodarze klanu zdecydowali się wówczas na zmiany kadrowe. Złożyli więc ofertę Mariuszowi, który nie zastanawiał się długo nad jej przyjęciem.

- Kiedy ktoś staje się członkiem takiej drużyny, jego mobilizacja rośnie, chce się grać coraz więcej, pokazywać, że jest się najlepszym - ekscytował się Mariusz, którego od tamtej pory cały komputerowy świat znał jako Lorda. Dlaczego Lord? - Nie wiem, musiałem coś szybko wymyślić, jak zaczynałem grać - śmieje się nasz bohater.

Gdy Pentagramowi zabrakło jeszcze jednego gracza, Lord polecił Kubena. Skompletowana drużyna była gotowa do walki.

Gra w pracę

Od tamtej pory Mariusz swoją grę traktuje jak pracę. Zresztą, nie można się temu dziwić. Uznawany przez wielu za najlepszego gracza świata, kolega Mariusza z PGS'u, Filip "Neo" Kubski z dumą stwierdza: nasza drużyna to w stu procentach profesjonalna firma.

Taka praca to jak marzenie - ktoś powie. I rzeczywiście: Lord z uśmiechem wylicza rzeczy, których nie obejmuje kontrakt, jaki wiąże go z klanem - dzienne treningi, ciągła gra do późnych godzin wieczornych...

- To nasza indywidualna sprawa - mówi. - W zasadzie musimy tylko jeździć na turnieje i tam reprezentować barwy naszego klanu. Szefostwo drużyny, z siedzibą w Warszawie, wprawdzie może rozwiązać umowę z Mariuszem bez konkretnego powodu, nikomu się jednak to nawet nie śni, bo Lord nieustannie udowadnia swoje wysokie umiejętności.

Sukcesy, sukcesy i jeszcze raz... wielka kasa!

- Sukces przyszedł od razu na moim pierwszym poważnym turnieju. W Hanowerze zdobyliśmy tytuł wicemistrzów Europy - wspomina Lord.

Dojście do tak wysokiego poziomu rywalizacji sprawia, że Counter-Strike to już nie tylko zabawa.

Za wygrane turnieje inkasuje się spore sumy pieniędzy. Czy grając, można zarobić "na chleb"? - Nie tylko na chleb - śmieje się Lord.

źródło informacji: Biznes Szkoła

Więcej o:
Cybulski

Oceń artykuł

  • Kiepski
  • Poniżej średniej
  • Średni
  • Powyżej średniej
  • Bardzo dobry

kliknij aby ocenić

Dodatki

Ankieta

Jaki jest Twój sposób na zapamiętanie wykładu?






Jaki jest Twój sposób na zapamiętanie wykładu?

Dziękujemy. Twój głos został już zarejestrowany
WYNIKI

Wszystko notuję

 
37%

Nagrywam dyktafonem

 
5%

Słucham, mam pamięć słuchową

 
5%

Nie chodzę zwykle na wykłady, kseruję je

 
25%

Różnie, zależy od wykładowcy

 
28%Głosów: 3313

Zagłosuj w innych ankietach »


Informacje dodatkowe